Wiele kobiet dopiero wtedy, kiedy nie pracuje zarobkowo, ma czas na rozwijanie własnych pasji i zainteresowań. Uczącsię gotować potrawy ze świata, mają czas na naukę języka, mogą chodzić na lekcje tańca itp. Do tego ich umysły są bardziej wypoczęte, kiedy nie muszą pamiętać o wielu rzeczach przydatnych jedynie w pracy.
"Kury domowe" mają też o wiele więcej czasu na dbanie o siebie. Pracujące kobiety wstają wcześnie i mają rano czas tylko na pobieżny makijaż, panie nie pracujące zawodowo mogą poświęcić znacznie więcej czasu na pielęgnację swojego ciała, co na pewno sprawia przyjemność nie tylko im samym, ale też ich partnerom.
Współczesna "kura domowa" to przykład coraz modniejszego ruchu "slow life" będącego alternatywą dla epoki wyścigu o kasę, zup z torebki i fast foodu. Ma czas na zadbanie o siebie i swoje potrzeby, potrafi czerpać z życia przyjemność i dawać ją innym. Umniejszanie zatem kobiecie tylko dlatego, że na jej konto nie wpływa regularnie pensja, jest mocno krzywdzące i zupełnie bezpodstawne.