Określenie "kura domowa" ma lekceważący charakter. Większości osób zapewne stanąłby obraz kobiety zaniedbanej i nieambitnej, miotającej się między pralką, a garnkiem.


Dawniej ideałem żony była dobra kucharka i tkaczka, a w dzisiejszych czasach kobieta powinna być wykształcona, realizować się w pracy zawodowej i dbać o dom. Oprócz tego musi zadbana i pomysłowa w łóżku. Presja wywierana przez media jest tak silna, że wiele kobiet nie przyjmuje do wiadomości, że spełnienie wszystkich tych czynników jest zwyczajnie niemożliwe. Przy 24-godzinnej dobie któryś element zawsze musi ucierpieć, a kobieta najprawdopodobniej padnie ona ofiarą stresu i zaniedba własne potrzeby.


Kobiety, które większość dnia spędzają w domu, wcale nie powinny czuć się gorsze. Rezygnacja z pracy zawodowej nie musi wcale oznaczać rezygnacji z rozwoju i własnych marzeń. Eksperci podają, że kobiety pracujące w domu wykonują nawet 70 różnych czynności. Gdyby dostawały za swoją pracę godziwą zapłatę, mogłoby to być całkiem opłacane. Według wyliczeń organizatorek kampanii "Zrobione, docenione, wiele warte", kobiety powinny dostawać mniej więcej 1400-2500 PLN. Niestety, sprawa ta jest bardzo skomplikowana, bo nie wiadomo kto powinien płacić kobiecie za utrzymywanie domu.


Znakomita większość „kur domowych" wcale nie oczekiwałaby za swoją pracę zapłaty - wolałyby po prostu czuć się docenione i traktowane z szacunkiem. Bo fakt, że poświęcają one swój czas na zmywanie naczyń, gotowanie i przecieranie mebli, zasługuje na szacunek i uznanie. Dla ich mężczyzn taka sytuacja również ma więcej plusów niż minusów.